Prokuratura Rejonowa w Jaworze skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 29-letniemu Robertowi K. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, prowadząc samochód w stanie nietrzeźwości i pod wpływem środka odurzającego. W wypadku zginął jego kolega, który podróżował jako pasażer.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 stycznia 2026 roku na drodze wojewódzkiej nr 345, pomiędzy Bartoszówkiem a Lusiną.
Jak wynika z ustaleń śledztwa, wcześniej 29-latek spotkał się z późniejszym pokrzywdzonym oraz wspólnym znajomym. Mężczyźni jeździli samochodem po okolicznych miejscowościach i spożywali alkohol podczas przejazdów oraz postojów.
Po odwiezieniu jednego ze znajomych do domu Robert K. i jego kolega nadal podróżowali samochodem. Mieli również spożywać alkohol na posesji, na której mieszkał oskarżony. Następnie udali się na stację paliw w Strzegomiu, skąd ruszyli w dalszą drogę.
Stracił panowanie nad autem na łuku drogi
Według ustaleń prokuratury, do wypadku doszło około godziny 5 rano. Robert K. miał prowadzić samochód z prędkością około 108 km/h, nie dostosowując jej do warunków panujących na drodze.
Na łuku jezdni kierowca stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał poza drogę, uderzył w skarpę przydrożnego rowu, został wybity w górę, a następnie, przemieszczając się w powietrzu na wysokości około dwóch metrów, uderzył w drzewo.
Pasażer doznał rozległych obrażeń wielonarządowych, w tym ciężkiego urazu mózgowo-czaszkowego i urazu wątroby. Mężczyzna zginął na miejscu.
Jak ustalono podczas sekcji zwłok, w organizmie zmarłego znajdowało się około 1,8 promila alkoholu.
„Zabiłem kolegę”
Po wypadku Robert K. miał o własnych siłach wydostać się z wraku samochodu. Następnie spotkał znajomych jadących tą samą drogą.
Według ich zeznań powiedział między innymi, że „zabiłem kolegę”, a także wskazywał, że jest nietrzeźwy i obawia się kary więzienia.
29-latek został przewieziony do szpitala w Świdnicy. Po stwierdzeniu, że nie wymaga hospitalizacji, został zatrzymany, a następnie tymczasowo aresztowany.
Nawet 20 lat więzienia
Badania wykazały, że Robert K. miał od około 1,8 do 2 promili alkoholu we krwi. W jego organizmie stwierdzono również obecność środków odurzających.
Podczas przesłuchania oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu. Składając wyjaśnienia, nie chciał jednak jednoznacznie potwierdzić, że to on kierował samochodem w chwili wypadku.
Prokuratura podkreśla, że zgromadzony materiał dowodowy ma jednoznacznie wskazywać, iż za kierownicą siedział Robert K. Ustalenia oparto między innymi na opiniach biegłych z zakresu genetyki sądowej, osmologii, techniki samochodowej i medycyny sądowej, a także na analizie monitoringu ze stacji paliw.
29-latkowi grozi od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Musi liczyć się również z możliwością orzeczenia dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Sprawę rozpozna Sąd Rejonowy w Jaworze.



