Do opinii publicznej trafiają kolejne dokumenty i relacje, które pokazują nowe oblicze sporu wokół tzw. uchwały antyrelokacyjnej przyjętej przez Radę Miejską Jawora w maju 2025 r. Jak informuje portal jawor24h.pl, to nie instytucje unijne czy rządowe powiązały lokalną decyzję z finansowaniem projektów w mieście – miały to zrobić same władze Jawora.
Z opublikowanych dokumentów wynika, że 5 sierpnia 2025 r. zastępca burmistrza Daniel Iwański, podpisując się w imieniu Gminy Jawor, zwrócił się do Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) z prośbą o wydłużenie terminu podpisania umowy o dofinansowanie budowy centrum przesiadkowego i systemu ITS. Jako powód wskazano uchwałę Rady Miejskiej sprzeciwiającą się przymusowej relokacji migrantów.
CUPT natychmiast poprosiło o wyjaśnienie „jakie kwestie są badane przez Wojewodą oraz jaki ma to wpływ na kryteria wyboru projektu do dofinansowania„. Kolejne pismo z Jawora – również podpisane przez zastępcę burmistrza – ponownie podniosło wątek uchwały. Tym samym temat lokalnej decyzji politycznej został oficjalnie wpisany do korespondencji dotyczącej inwestycji infrastrukturalnych.
Sprawa była także nagłaśniana w programie „Jest temat”, a następnie w podcaście „Bera Kamera”, w którym burmistrz Emilian Bera stwierdził, że wnioski unijne są „wstrzymywane” i że projekty mogą być zagrożone. Jednocześnie określił uchwałę mianem „bubla prawnego”.
Pojawia się pytanie – skoro dokument radnych nie ma mocy prawnej, to dlaczego samorząd Jawora przedstawiał go jako problem instytucjom unijnym? Krytycy twierdzą, że mogło to być narzędzie nacisku na radnych, aby wymusić zmianę stanowiska pod groźbą utraty środków.
Jak podaje jawor24h.pl, Jawor pozostaje jedynym samorządem w Polsce, który przyjął takie stanowisko wobec relokacji migrantów. Sprawa budzi emocje nie tylko lokalnie – w opinii komentatorów stała się elementem szerszej gry politycznej, w której stawką są zarówno unijne miliony, jak i kształt polityki migracyjnej w kraju.






