Już jutro, 24 września, podczas sesji Rady Miejskiej w Jaworze radni ponownie zajmą się głośnym tematem uchwały dotyczącej wyrażenia sprzeciwu wobec relokacji migrantów na terenie miasta. Dyskusja wraca w związku ze skargą wojewody dolnośląskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, który zakwestionował część zapisów uchwały przyjętej przez radnych 27 maja 2025 roku.
W odpowiedzi na skargę, Rada Miejska przygotowała obszerne stanowisko, w którym wnosi o oddalenie zarzutów wojewody. Radni powołują się na przepisy ustawy o samorządzie gminnym, wskazując, że ich decyzja mieści się w granicach kompetencji rady, a uchwała nie narusza ani uprawnień burmistrza, ani zasad konstytucyjnych.
Zdaniem radnych, dokument ma charakter deklaracji politycznej, a nie aktu prawa miejscowego. Podkreślają, że nie wprowadza obowiązków ani zakazów wobec obywateli czy administracji rządowej, a jedynie wyraża stanowisko wspólnoty samorządowej, zgodne – jak twierdzą – z wolą mieszkańców Jawora.
W uzasadnieniu czytamy, że uchwała jest podobna w formie do rezolucji parlamentarnych czy stanowisk sejmików wojewódzkich. „Nie ogranicza swobody działań państwa w realizacji polityki migracyjnej, a jedynie artykułuje poglądy wspólnoty lokalnej” – napisano w odpowiedzi na skargę.
Przewodniczący Rady Miejskiej, Andrzej Madej, podkreślił w dokumencie, że celem uchwały było wyznaczenie kierunku działania burmistrza oraz podkreślenie sprzeciwu wobec ewentualnej przymusowej relokacji migrantów, a nie tworzenie prawa miejscowego.
Sprawa wywołuje duże emocje w mieście. Burmistrz głośno mówi, że instytucje unijne uznają uchwałę za dyskryminującą, co wywoła konsekwencje prawne, jak i negatywne skutki finansowe dla Jawora. Ostateczne rozstrzygnięcie należy jednak do sądu administracyjnego.



